poniedziałek, 16 lipca 2012

M by Madonna

M by Madonna for H&M czyli moja sukienka kupiona w ciucholandzie, uwaga… nowa, uwaga… za 5 zł. Jedwabne cudo jest przemiłe w dotyku i robi z sylwetką to coś, co każda dobra sukienka zrobić powinna. Madonnę kocham od dziecka, wtedy jeszcze za muzykę, dziś mniej, choć nadal uwielbiam jej piosenki z początków kariery, dzisiaj bardziej za to, że jest mocną kobieta i za to, że nieustannie inspiruje modowo. Sukienkę z jej kolekcji dla H&M widziałam na Tatianie Okupnik i wielokrotnie w czasopismach, wtedy gdy wchodziła do sieciówki, ale dopiero po kilku latach było mi dane włożyć ją na „swój organizm”. Nie mam zamiaru pędzić za galopująca modą, mogę poczekać, biegiem co najwyżej do przymierzalni mogę, by sprawdzić czy jest dla mnie, traf chciał jest, jak na mnie szyta – to lubię!  Można do niej nosić lekkie sandałki, ale na przekór założyłam wyższe buty bez palców (Deichmann), ten cięższy element stroju czyni go bardziej charakternym. Słodka jest już landrynkowa kopertówka z kokardą Miss Selfridge (sh). Biżuteria: bransoletki (sh i chiński sklep), naszyjnik DUBLON. Sukienka M by Madonna nie przeminęła wraz z wykupieniem kolekcji w H&M, w mojej szafie jeszcze porządzi i choć wcześniej nie mogłam jej kupić (chęć miałam ogromną) to jednak najwyraźniej jeden egzemplarz przeznaczony był właśnie dla mnie. Świetnie! Wioletta





















 
 

piątek, 13 lipca 2012

In the summertime

Letnie okazje, imieniny, urodziny, jubileusze i wszelkie inne „party time” – dobry moment by pokazać letnią sukienkę, taką, które nie da się zaadaptować do żadnej innej pory roku. Marynarskie paski w bardzo kobiecym wydaniu, kloszowany dół sukienki, dekolt na plecach, paseczki, sznureczki, wiązania. Sukienka (atmosphere) z japonkami lub balerinami, ze słomkowym kapeluszem i lekką w formie biżuterią sprawdzi się w plażowych czy letnich miejskich klimatach. Wolę ją jednak w wersji „na letnie okazje”. Sandały na wysokim obcasie ze sztrasami NOME (sh) to błysk na dole, a błysk na górze to: sztrasowy naszyjnik i sztrasowa broszka (sh), perły i błyszczące korale (sh) czyli zadziało się na szyi. Na szminkę i ewentualnie jakiś inny drobiazg - mini torebka „bukłakowa”. Z oddali słyszę radosne „In the summertime” i przebija się też smutne, ale cudowne „I’m sailing”, ot takie dwa skojarzenia. Wioletta  




























Dziękuję Panu Karolowi Jaruszewiczowi z Gospodarstwa Ogrodniczo – Szkółkarskiego z Trzech Lip za możliwość zrobienia zdjęć w jego ogrodzie.