Moja alternatywa dla futrzanych czap, które kocham nosić zimą, tylko jedna – kapelusz. Swój pierwszy kupiłam jeszcze w czasach licealnych, wtedy podobnie, jak w tym outficie, zestawiałam go z długim wciętym w tali płaszczem, ale jednak inaczej, bo również z ciężkimi sznurowanymi butami. Teraz zwycięża moja miłość do wysokich obcasów, nie tylko z tego względu, że dodają mi centymetrów. Płaszcz upolowałam za grosze, zwabił mnie jego kobiecy krój, a poza tym jest bardzo podobny do tego zaprojektowanego przez Ralpha Laurena. Beżowa jodełka, duże klapy, rozcięcia przy rękawach. Tegorocznej wiosny powrócą „ jodełkowe zygzaki” – będą jednak dużo większe i w całkiem innym charakterze niż te na moim płaszczu, ale jednak od tej właśnie drobnej jodełki biorą swój początek. Mimo tego specyficznego wzoru, można z tym płaszczem łączyć różne kolorowe dodatki, jednak postanowiłam najpierw pokazać go Wam wyłącznie z czernią, wtedy kapelusz gra pierwsze skrzypce i tak właśnie miało być. Wioletta















































